Z Karolowych wspomnień...

WRZESIEŃ PO RAZ 68 od 1939 roku.

Jest 4 września 1939 roku. Niemieckie samoloty nieustannie bombardują maszerujące wojsko Polskie na szosie Wadlew – Pabianice. Jako 9 letni chłopiec przebywałem we wsi Łaziska na zachód od Dłutowa. Wujek Antoni Gębalski i mój starszy brat Ryszard, ciągle nas dzieciaków upominali byśmy się chowali za murowaną oborę lub pod stojące załadowane wozy jak tylko usłyszymy jakieś strzały z lecących samolotów. Tak też robiliśmy. Stojąc za wozem ciekawie obserwuję lecący od strony zachodniej duży dwusilnikowy samolot z otwartymi kołami a za nim mniejszy, strzelający z karabinów i pociski rysujące ich drogę po niebie. Wpadam pod wóz, ale samolotu nie tracę z oczu. Otwarte lewe koło podwozia pali się i skapują z niego palące się języki. Widzę szczegóły budowy podwozia. Samolot zaczyna od połowy wioski zakręcać w lewo i leci na północ w kierunku wielkich stawów rybnych. Po chwili wielki huk, biegniemy co odważniejsi na stawy i widać że samolot się pali i słychać wybuchy amunicji i bomb. Pod wieczór dopiero możemy podejść bliżej do dopalającego się samolotu. Dzisiaj wiem prawie dokładnie, że pilot „Łosia” nie miał zamiaru lądować na stawach, tylko po prostej na wielkich polach majątku w Dłutowie. Dowodzą tego otwarte koła podwozia. Wysokość miał około 50 m. Samolot samowolnie zakręcał w lewo bo lewy silnik już nie pracował. Dużo później dowiedziałem się, że trzech członków załogi wyskoczyło wcześniej na spadochronach, pilota z kabiny wyciągnął młody chłopak Piotr Olkusz z Podstoły, będący w pobliżu. Tego dnia zestrzelono jeszcze trzy „Łosie” w tym rejonie. Załogi Łosi były zgrupowane w 212 eskadrze bombowej z Warszawy – Okęcia a bazowały na lądowisku w Kucinach przy szosie Aleksandrów Łódzki – Poddębice. 212 eskadra miała zadanie bombardowania transportów niemieckich w rejonie Wielunia i Sieradza. Następny spadł w Ślądkowicach, w odległości 6 km na północny zachód od Dłutowa. Załogę pochowano na cmentarzu w Dłutowie. Kolejny „Łoś” został zestrzelony w Wygiełzowie, 8 km na zachód od Zelowa. Obserwator i strzelec zginęli w samolocie i pochowani są we wsi Wygiełzów na cmentarzu. Trzeci „Łoś” został postrzelany w rejonie wsi Karczmy – Kociszew a żywot z cała załogą zakończył w bagnach rzeki Grabia we wsi Patok w odległości 4 km na zachód od miejscowości Drużbice leżącej przy szosie Pabianice – Bełchatów. Pilot ocalał, reszta załogi zginęła i pochowana jest na cmentarzu w Drużbicach.

W dniu 23 września 2007 roku, za sprawą niestrudzonych ludzi z Patoka, Drużbic oraz Wojtka Tomaszewskiego, kpt. pil. PLL LOT pochodzącego z Dłutowa, grupy archeologiczno - poszukiwawczej z Piotrkowa oraz redaktora TVP prowadzącego audycję w programie 2, sprawa została zakończona pomyślnie. Na miejscu upadku „Łosia” został postawiony krzyż a w pobliżu tego miejsca tablica, upamiętniająca załogę z nazwiskami. W miejscu katastrofy „Łosia” o godz. 1400 została odprawiona msza polowa celebrowana przez Proboszcza Kanonika Czesława Janeczka, Kapelana lotników z jednostki w Łasku i księdza proboszcza Dziekana Wiesława Kopera z Dekanatu Dłutowskiego. Poświęcono krzyż i tablicę pamiątkową. Udział w uroczystości wzięły poczty sztandarowe: miejscowego Koła Kombatantów, Łódzkiego Klubu Seniorów Lotnictwa, Straży Pożarnej z Drużbic i poczet sztandarowy Jednostki Lotniczej w Łasku. Kompania Honorowa wystawiona przez 32 Bazę Lotniczą z Łasku salwami uczciła wydarzenia z przed 68 lat.

Uroczystość zaszczycili piloci latający aktualnie na samolotach F-16, w towarzystwie pana majora Z. Jewgiejuka. Okrasą całej uroczystości była orkiestra szkolna z Drużbic, pod nazwą „Suchcice i Okolice”. Organizatorem tej orkiestry jest p. Ryszard Cieślak a dyrygentem p. Robert Fijałkowski z Piotrkowa Tryb. Orkiestra jest wielopokoleniowa i znakomicie przygotowana. Nasz poczet sztandarowy tworzyli: Karol Gawora, Eugeniusz Olesienkiewicz i Wiesław Głowacki. Delegacji ŁKSL przewodniczył, z racji starszeństwa i udziału w lotnictwie w wojnie obronnej roku 1939, Kol. Zygmunt Urbański a uczestniczyli: Marian Kotlicki, Wielisława Bruziak, Karol Poselt, Andrzej Lewandowski, Jolanta Misztela (jednocześnie nasz redakcyjny fotograf), Kajetan Zakrzewski, Piotr Gawłoski i Halina Gawora z córką Jolantą. Swoją obecnością zaszczyciły uroczystość panie Ewa i Barbara Szymańskie z Dłutowa. Panie te, od wielu lat zajmują się grobami lotników pochowanych na cmentarzu w Dłutowie. Są już drugim pokoleniem prowadzącym ewidencję wydarzeń wojennych w ich rejonie zamieszkania. Dziękujemy Wam, drogie panie, za trud jaki wkładacie w rejestrację tych wydarzeń. Z Łasku ŁKSL reprezentował kolega Wiesław Turowiecki. Okoliczna ludność przybyła licznie i widać było zainteresowanie i zadowolenie, że wydarzenia sprzed 68 lat zostały godnie uczczone. Słychać było z rozmów, że władze Gminny w osobie p. Jana Chrzęsta, p. Bogusławy Kokocińskiej z Drużbic oraz sołtysa wsi Patok p. Stanisława Pawlaka, wywiązały się z wziętego na siebie zadania organizacji uroczystości bardzo dobrze. Chciało by się, żeby wszyscy lotnicy byli uczczeni taką pamięcią jak załoga Łosia z Patoku. W czasie prac wykopaliskowych w Patoku wydobyto jeszcze około 1000 różnych przedmiotów z tego samolotu, a znalezisko w całości jest wystawione w Muzeum Bełchatowskim i będzie eksponowane do końca października br. Dyskusję i wspominki zakończyliśmy, dzięki pani Dyrektor, w Szkole w Drużbicach na małym poczęstunku i kawie. Łódzki Klub Seniorów Lotnictwa i Redakcja gazety „Na Prostej” deklaruje spotkania z Młodzieżą Waszej szkoły. Czekamy na takie zapotrzebowanie.

Karol Gawora


Miejsce wykopaliska
Odkopywanie elementów samolotu Łoś
Wykrywanie części metalowych
Poszukiwanie części metalowych
Były poszukiwania podwodne
Płetwonurkowie też brali udział